dr Jacob Lustig

Grób dr Jacoba Lustiga - autora pierwszej monografii Mysłowic z 1867 r. - mieści się na „nowym” cmentarzu żydowskim w naszym mieście, w starej dzielnicy Piossek ( Piasek )!!!!
To sensacyjne odkrycie ucieszyło wszystkich, którzy w ostatnich miesiącach zaangażowali się w ratowanie tego miejsca, ratowanie od zapomnienia…
Ucieszyło także tych, którzy szczerze są zainteresowani historią naszego miasta. Przy okazji tego odkrycia, skontaktowaliśmy się z żyjącą współcześnie rodziną naszego bohatera i na światło dzienne wyszły ciekawe, wcześniej nieznane fakty. Jacob Lustig urodził się w 1810 r. w Adamowicach (dawniej Adamowitz ) w okręgu raciborskim ( Kreis Ratibor), a zmarł w 1874 r. w Mysłowicach . Był on synem karczmarza Abrahama i Marii ( Boehm ) Lustig . Uczęszczał do szkoły podstawowej i gimnazjum w Raciborzu , potem studiował na Uniwersytecie Wrocławskim , który ukończył w 1835 r. ( Temat jego rozprawy dyplomowej dotyczył wywoływania porodu u kobiet ). Niedługo po ukończeniu studiów, osiadł w Mysłowicach, gdzie spędził resztę swojego życia. Także tutaj rozwijał swoją dalszą karierę zawodową. Został głównym lekarzem naszego miasta, a następnie deputowanym gminy Mysłowice .
Aktywnie angażował się w życie mysłowickiej społeczności. Dzięki jego zabiegom udało się utwardzić i wyłożyć ulice śródmieścia kostką brukową. Poza tym, m.in. jego zasługą było w 1862 r. przywrócenie Mysłowicom wcześniej utraconych praw miejskich. Dr Jacob Lustig, w uznaniu jego zasług medycznych w czasie epidemii cholery w Polsce, otrzymał carski Order św. Stanisława III klasy (pełna nazwa: Cesarsko-Królewski Order św. Stanisława. Po upadku powstania listopadowego Order Św. Stanisława , ustanowiony w 1765 r. przez króla Stanisława Augusta, włączono do grona odznaczeń rosyjskich). Człowiek, który napisał pierwszą monografię Mysłowic kochał książki. Zebrał za życia wspaniały księgozbiór .
W 1911 r. jedna z jego córek podarowała miastu cenny zbiór 150 tomów z prywatnej biblioteki ojca.


Order Św. Stanisława

Jacob Lustig był wzorem do naśladowania, człowiekiem aktywnym , któremu na sercu leżało dobro Mysłowic. Po jego śmierci, mieszkańcy o nim nie zapomnieli i w 1910 r. jego imieniem został nazwany jeden z placów naszego miasta.


Imię i Nazwisko na macewie jednoznacznie wskazujące grób Jacob-a Lustiga


Grób jest wykonany z granitu , który się zachował w przyzwoicie dobrym stanie



Mamy zaszczyt jako pierwsi, dzięki życzliwości Roger’a Lustig’a z USA i John’a A. Leppman’a z Kanady , udostępnić zdjęcie dyplomu, potwierdzającego uzyskanie przez Jacoba Lustiga tytułu doktora nauk medycznych i chirurgii na Uniwersytecie Wrocławskim . Dyplom opatrzony jest na dole datą: 15 sierpnia 1835 r. Oryginał dokumentu znajduje się w zbiorach rodzinnych w USA . Chcielibyśmy w tym miejscu złożyć ogromne podziękowania ww. osobom za możliwość rozpowszechnienia publicznie kopii tego dokumentu.





Oraz







Thank you Roger Lustig and John A. Leppman
This photo is very valuable to us !!



Jako inicjatorzy uporządkowania terenów cmentarza proponujemy Radzie Miejskiej oraz Prezydentowi Miasta aby przywróciły nazwę skweru z roku 1910.Juz odbyły się pierwsze rozmowy z Panem Prezydentem . Jeżeli popieracie Państwo za przywróceniem nazwy skweru , prosimy o informację








------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Poniżej prezentujemy list jaki otrzymaliśmy od Pani Małgorzaty Płoszaj , badaczki Judaików.

Szanowni Państwo,

Dokładnie rok temu wysłałam do Was list rozpaczy, bowiem po wizycie na cmentarzu żydowskim w Mysłowicach jedyne, co mogłam zrobić to wykrzyczeć światu, licząc na odzew ze strony tych, którzy są z tego miasta oraz tych, którzy mogą w jakikolwiek sposób pomóc (list dla przypomnienia podaję na dole). To moje wołanie na puszczy dotarło do wielu osób i instytucji, początkowy odzew był naprawdę wyjątkowy. O sprawie napisał Wirtualny Sztetl, Fundacja Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego, Gazeta Wyborcza, lokalny dodatek do Dziennika Zachodniego, mówiono o tym w radiu. Bardzo dziękuję tym, którzy przyczynili się do poruszenia sprawy w mediach, gdyż prawdopodobnie to uzmysłowiło mysłowiczanom, co mają na tzw. "Piosku". Nie przełożyło się to jednak na poprawę stanu tego miejsca tak od razu, gdyż do tego zawsze potrzebni są ludzie realni, a nie wirtualni. Tacy z krwi i kości i to jeszcze, jak to mówią na Śląsku, robotni. Mysłowice miały i mają to szczęście, że latem na cmentarzu na Piosku pojawił się pan Bogusław Polak - realny, robotny, zaangażowany i chcący. Od końca lipca śledziłam na Facebooku (i nie tylko) ten wykluwający się cud cmentarny i wiedziałam, że Boguś (dziś, gdy o nim piszę to mnie ściska w gardle) da radę, bo przez internet wyczuwałam, że przywraca mysłowicki cmentarz życiu, gdyż uważa, iż tak trzeba. Potrafił przyciągnąć do siebie ludzi, którzy razem z nim pracowali na cmentarzu przez kilka miesięcy, bo też wiedzieli, że tak trzeba. Stosowali się do wskazówek pana Dariusza Walerjańskiego, który nadzorował ich działania, szanowali pochowanych tam ludzi i zwyczaje żydowskie, znaleźli radnego - pana Wiesława Tomanka, który ich wspomagał osobiście i jako samorządowiec, poszukali sponsorów i darczyńców, przyciągnęli tłumy zwiedzających na początku listopada, a przede wszystkim ciężko pracowali. Gdy patrzałam na zdjęcia stawianych nagrobków, to się zastanawiałam: Skąd oni je biorą? Toż 30 grudnia 2012 roku tam były tylko tony śmieci, liści, i chaszcze. Tam była istna stajnia Augiasza, a nie cmentarz. Rok temu na cmentarzu żydowskim w Mysłowicach nie było macew. A przynajmniej nie dało się ich zobaczyć. 30 grudnia 2013 roku, czyli dokładnie rok po swej pierwszej wizycie w Mysłowicach pojechałam tam ponownie. Wiedziałam co zastanę, gdyż aktualny obraz cmentarza znałam ze zdjęć, cuda jednak trzeba oglądać osobiście, a nie na monitorze. I ten cud ujrzałam przedwczoraj. Nie przesadzam w określeniach. Naprawdę, tam mieszkańcy Mysłowic dokonali rzeczy, która rok temu wydawała się niemożliwa. Ta grupa zapaleńców "odzyskała" dla świata cmentarz żydowski. Na cmentarzu nie ma chaszczy, nie ma flaszek i puszek z browarów całego świata, nie ma gruzu, nie ma śmieci . Na cmentarzu widać macewy, stele, widać alejki, fundamenty domu przedpogrzebowego, nagrobki mają złocenia! Chodziłam po nekropolii, bez obaw, że nogi mi potną butelki i patrzałam na pana Bogusława z podziwem i zachwytem. Gdy widziałam, z jakim pietyzmem gładzi postawione nagrobki, z jaką pasją opowiada o pochowanych tam mysłowiczanach, jak zależy mu na kontynuowaniu prac, to uznałam, że ponownie muszę do świata napisać i przekazać ważną rzecz. Otóż mysłowicki cmentarz żydowski ma już swojego "Strażnika", a nawet wielu strażników, którzy będą o to miejsce dbać. Nie chcę zanudzać, więc powiem jeszcze na koniec, iż moje życzenie z ubiegłego roku, by stan cmentarza w 2013 choćby trochę się poprawił, spełniło się aż nadto! Jeszcze raz dziękuję wszystkim zaangażowanym w ratowanie tego miejsca, ale najbardziej dziękuję Bogusiowi Polakowi, panu Irkowi Skwirowskiemu, panu Darkowi Strzodzie, oraz panu Wiesławowi Tomankowi - radnemu Mysłowic. Ehh, dobrze się wchodzi w Nowy Rok z takimi wiadomościami i obrazami pod powiekami! Śląsk już się nie musi wstydzić ;-) Wszystkim Wam życzę, by w 2014 roku robotnych i realnych ludzi, zaangażowanych w ratowanie dziedzictwa żydowskiego, było jak najwięcej. Dobrego Roku 2014! Małgorzata Płoszaj (współpracownik portalu Wirtualny Sztetl
)
Rybnik

P.S. Boguś! Jesteś GOŚCIU!


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Poza tym, udało się prawdopodobnie ustalić grób członka rodziny Danziger , jednego z krewnych założyciela kopalni „Mysłowice” Loebel’a Danziger. Kolejnym etapem naszych poszukiwań będzie historia tej rodziny oraz stworzenie nowej podstrony, dotyczącej kopalni mysłowickich...



Grób Danziger ??????...